Spacer z predatorem

Ciekawy tytuł wybrałam, prawda?? Pewnie Cię zaintrygował o co tak naprawdę chodzi z tym spacerem a w dodatku z predatorem już Ci odpowiadam. Bo będzie to dłuższa historia z życia wzięta, a dokładniej wzięta z mojego życia.

Jeśli mnie znasz lub kojarzysz to pewnie wiesz, że jestem szczęśliwą posiadaczką trzech labradorów. A jeśli tego nie wiesz….No cóż…. To już wiesz

labrador jasny i czarny

Zatem wyobraź sobie trzy labradory, jedna dziewczyna 11 letnia i dwóch rocznych chłopaków. Dziewczyna trochę już niedowidząca i niedosłysząca, chodząca swoimi ścieżkami, ale odkąd pojawili się chłopcy, odmłodniała. A że zawsze była charakterna to teraz im matkuje. Jednak nie do końca uczy ich tego czego bym chciała aby ich uczyła. A chłopcy, jak to chłopcy zwłaszcza nastolatkowie….. w głowie pstro, poczują zew natury i ich nie ma.

Spacer z tą trójką labradorow jest nie lada wyzwaniem

Tak, wiem, sama tego chciałam żebyś mnie źle nie zrozumiała, ja nie narzekam. Po prostu robię troszkę przydługawy wstęp abyś miała obraz sytuacji

No ale do rzeczy, spacer z tą trójką bywa rozwijający tak też było i tym razem. Trójka psów, ja i mój mąż na spacerze, na łąkach żeby się czworonogi wyszalały. No ale okazało się, że na tych łąkach nie tylko my byliśmy. A jak Ci wspomniałam moja starsza dziewczyna matkuje chłopakom więc jak widzi inne psy to traktuje je jak zagrożenie więc je atakuje (No tak ma i z tym się nic nie da zrobić). W każdym razie jak widzimy inne psy w pobliżu od razu bierzemy nasze psiaki na smycze aby uniknąć problemów.

Tak też było i tym razem. Inne psy na horyzoncie, nasze psy na smyczy. No i przechodził obok nas taki ładny psiaczek, niewzruszony w ogóle naszymi czworonogami. Jak już odszedł na większą odległość, puściłam smycze aby nasze psiaki się ze sobą pobawiły. A one co zrobiły? Poleciały w długą, za tym właśnie psiakiem. Wyobraź sobie psy na wyścigach….., tak właśnie wyglądały moje psy, lecące w stronę tego jednego psiaka. 

No i tu pojawia się predator- w mojej głowie następuje tryb walki…. Wrzaski, krzyki, tysiące myśli wariujących…..bo pewnie zaraz właściciel tego psa będzie na nas krzyczał, będzie wściekły, że mogliśmy dopuścić do takiej sytuacji,  bo co sobie pomyślą inni, i inne myśli, oczywiście bardzo uderzające w samą siebie. Te myśli spowodowały panikę w moim ciele, adrenalina podskoczyła w górę. I jak sobie wyobraziłam tego potwora, który wychodzi zza krzaków i chce nas zjeść to zrozumiałam wszystko ☺️ 

Tak działa nasz umysł, w sytuacjach stresowych wchodzi w reakcje walki bądź ucieczki. U mnie była akurat walka. 

Zamiast podejść na luzie, przecież to tylko psy, nic się nie stało. Tamten psiak był niewzruszony a moje chciały się tylko przywitać i zaraz grzecznie wróciły do mnie.

Ale w tamtym momencie, ponieważ mój umysł i ciało doświadczyły czegoś podobnego w przeszłości, zaczęły reagować dokładnie jak wtedy, dokładnie jak kiedyś, czyli w przeszłości.

I gdybym sobie tego nie uświadomiła, gdybym nie była uważna na siebie, swoje myśli i na to co się dzieje w moim ciele, ta sytuacja pewnie wybiła by mnie z równowagi na cały dzień. Pewnie bym chodziła i narzekała na te moje czworonożne szczęścia, że takie nieposłuszne, że mój mąż ich nie przypilnował, jak on mógł…… No i tu mogłaby nastąpić cała lawina epitetów w stronę psów, męża i siebie znasz to?

Dlatego tak ważna jest uważność na siebie.

Bo bodziec pochodzący z zewnątrz spowoduje reakcje w Twojej głowie – pojawią się konkretne myśli, a te myśli spowodują konkretną reakcję chemiczną w ciele, która pojawi się w postaci emocji. A te emocje nakręca kolejne myśli, te z kolei nakręca kolejne emocje. I tak w kółko. A pod tym wszystkim jest gdzieś głęboko zakodowany program, trauma, trudne doświadczenie.

W moim przypadku to było doświadczenie jeszcze z czasów kiedy byłam właścicielką dwóch dziewczyn a chłopaków nie było jeszcze na świecie.

Mój predator wyszedł na spacer ze mną. I jestem mu niesamowicie wdzięczna, bo doświadczyłam tej zależności z niesamowitą siłą. I mogłam uwolnić to doświadczenie z mojego umysłu i ciała. Czasami wystarczy zauważyć, dostrzec i puścić. Ale do tego jest potrzebna uważność na siebie i na swoje myśli, emocje, reakcje.

Obserwuj siebie a zapewniam Cię, że sporo zrozumiesz i być może się nawet uśmiejesz.

Ja do tej pory uśmiecham się na myśl o swoim predatorze

Z miłością, 

Kasia

Katarzyna Mercer

Dyplomowana Hipnoterapeutka Kliniczna, nauczyciel Soul Body Fusion®, Life Coach, terapeuta Theta Healing oraz psychopedagogiem.

Możesz również polubić…